::księga gości::

2008
czerwiec
2006
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
listopad
Ce Be De O!
Nie czekając na pozwolenie, brukiew przemówiła ludzkim głosem, który brzmiał jeszcze piękniej niż głos kaszy jaglanej i drewnianego chomika:
- Księżniczko! - mówiła brukiew. - Jutra nie znasz, a wczoraj zapomnisz tylko, jedno wiedz: pranie na sznurze prędzej usycha, kiedy wiatr wieje, a wiadro jest puste.
I wtedy księżniczka się rozpłakała. I natychmiast zaczęła wyczyniać buzią takie pomarszczenia, że dworzanie aż zadziwili się.
iza 2008-06-06 19:40:22
skomentuj (2)
Fasolki - Małe echo :D

iza 2006-07-17 12:04:53
skomentuj (14)
To już koniec... Czego będzie mi brakowało?
Pragnę zaznaczyć, iż kolejność prezentowanych treści nie ma żadnego podłoża emocjonalnego. Nie jest też alfabetyczna. Co najwyżej spontaniczna i to nie prawda, że najfajniesze rzeczy są na górze, a te głupie na dole. Bo wszystkie są fajne! I za wszystkimi będę tęsknić tak samo. W zwiążku z tym, najbardziej na świecie będzie mi brakowało:
- Gosi kiwającej przekrzywioną główką, umieszczonej na zdeformowanej szyjce,
- "Dziewczynki, ja was bardzo proszę...",
- wnikliwych pytań Asi na polskim,
- ostatniej ławki brechtającej ze wszystkiego,
- widoku z dziesiątki na boisko, gdzie rozgrywały się mecze piłkarskie,
- rysunków na ścianach,
- blaszanych drzwi w naszej sali, które nie wpuściły, ani nie wypuściły nikogo bez echa,
- słonia i kaczora... czyli którko mówiąc dzikich zwierzątek na biurku Gosi,
- kwiatków na parapetach, które spadały przy otwieraniu okna,
- Ani smarującej się kremami, błyszczykami i malującej rzęsy, i zadającej przy tym upierdliwe pytania uczącym,
- mlaskania Delfiny i jej wnikliwych analiz,
- pierwiastków męskości w naszej klasie,
- Kofiego, Morgiego, Ballacka i innych,
- rowerowo-chemicznych opisów na GG,
- taktu Dominiki,
- zamiłowania Gosi do galaretowatej krwi, fruwających flaków i niewyobrażalnego cierpienia,
- oświęcimskich opowieści z pierwszej ręki,
- Mirka,
- Gosi przeklinającej ("wszystko się rozpieprza", "krwa mać, kurwa brać!"),
- dziewięciu polskich w tygodniu,
- zwlekania się z łóżka o 6 rano i pędzenia z zaspaną gębą do dziesiątki,
- spóźniającej się Mazgaj i Kachety,
- Gosi pijącej kawę,
- Gosi pijącej kapuczino z naleciałością w postaci wąsów,
- wcześniej klasyfikowanej Gosi Marosz,
- Mistrza, założyciela Miśków,
- ogólnie Miśków,
- uciekinierek z naszej klasy (np. Moniki Hehetyk),
- Topsie, mówiącej "topsie" i "prawda" 40 razy na sekundę,
- wtorkowej fizyki w drugiej klasie, kiedy każdy po męczącym dniu leciał na pysk i dostawał pierdolca,
- Bełni ("bałok"),
- lekcji PO z Aurelką, na których można było wszystko,
- fantoma do akcji resuscytacyjnych,
- rewii fryzur Wolskiej i ogólnie do boju Wo-olsko!, notatek w postaci punktów i potem rycia na blachę,
- informatyki z Łukaszem (luk_blondyn),
- długich przerw spędzanych na huśtawkach, a w szczególności na karuzeli,
- wizyt w mieście kotów,
- wŁefu,
- krucjat do Domu Chleba,
- przemiłej sprzedawczyni z tegoż sklepu,
- firerów trzymających władzę ("zaraz przyniesę mietłę", "co wy myślicie, że ja waszą sprzątaczką jestem!?"),
- firera goniącego mnie po szkole za kradzione trampki,
- Gosi lejącej z każdego, kto miał problem,
- zakręconej Lady Chaos, która gubiła dziennik na koszu na śmieci, wkładała do video kasetę w pudełku, całą lekcję szukała play i która zawsze wiedziała, co mówi,
- wszystkich przeczytanych przeze mnie lektur,
- świetnie przygotowanego do każdej lekcji Bambusa,
- wszystkich wycieczek,
- Kejwmena z księgowości,
- Stokrotek ("z której jesteś klasy?", "przytulcie krzesełka", "nie piszcie po ceratkach!", "a znasz kogoś tej klasy?", "zgaście mi to światło!", "poziomka, czy tradycja?", "lajonika, mineralną bez, mineralną z bąbelkiem, snikusia, czy kawusia?"),
- biblioteki z nawigcyjnych systemem komputerowym,
- Czadi ścigającej za książki,
- kochanego pana Muchy,
- Kingi Węgrzyn,
- włochatej klaty i błyskotliwego dowcipu pana Króla,
- samokrytycznego podejścia Kuligi ("tak właśnie o mnie myślisz! że jestem szmatą!"),
- Kulki,
- lodów tiramisu,
- r00shofych dresiar i oryginałów snujących się po korytarzach,
- FeKuSzu,
- przygotowań do stulecia,
- Boguchy i jej grochów,
- Kolocha z play station,
- Porno z wżynającymi się spodniami,
- attenzione,
- tańca Gosi na studniówce,
- Pepe w kaSZkiecie,
- pytań do Pepe, majbacha i ogólnie podejmowania trudnych tematów,
- Downara,
- matematyki z demoniczną babcią Elą ("niach!"),
- czargnego humoru, który wpoiła w nas Gosia (autobus, Sprite, mamo mogę iść do fryzjera, itp.),
- lekcji z MakGajwerem na siłowni,
- 2/nkl,
- coli, którą Asia zawsze miałą przy sobie,
- problemów Niny,
- humoru Eli,
- kolorów, które miała na sobie Evka,
- dynamiki i werwy Kachety,
- chodzenia do bajfeta,
- żartów o Żydach,
- wizyt na Kazimierzu,
- spoxiarskiej Tatianki od geografii,
- stuletniej tradycji...

Kurde, trochę się tego uzbierało. Ale z pewnością pominęłam pewne rzeczy. Przy takiej ilości sentymentów, może się człowiek pogubić... Jeśli o czymś zapomniałam - śmiało dopisujcie :) Mam nadzieję, że pozwoli mi to jak najdłużej o wszystkim pamiętać. Jak ktoś kiedyś dobrze powiedział - liceum, to jeden z najlepszych okresów w życiu.
iza 2006-04-30 19:09:43
skomentuj (21)
a to Polska właśnie...
Żeby modnie było. I trendy. Chomiki odchodzą w niepamięć, nadchodzi era kaczek. Miziajcie kaczora do woli, będzie podskakiwał.



adopt your own virtual pet!


iza 2006-03-28 22:17:46
skomentuj (8)
Urodziny
Stooo laaat, stooo laaat... Chociaż nie, w tym momencie chyba nie jest to najodpowiedniejsza przyśpiewka. Stu lat, to my właśnie dożyliśmy, a wychodzi na to, że trochę jeszcze pożyjemy. Komercja się szerzy, na ścianach pełno kiczu, dresiary latają podniecone, aż się niedobrze robi... Ale całe to zamieszanie ma też swoje dobre strony. W końcu, gdyby nie ono, nigdy nie byłoby mi dane namalować prawdziwym markerem na prawdziwej ścianie, najprawdziwszej na świecie podobizny Gosi, która zalotnie flirtuje z Jankiem (Kochanowskim). Nie byłoby mi też dane zobaczyć Gosi w rozmaitych wcieleniach: maturzystki, aktorki, długowłosej piękności, czerwonej femme fatale... Ah, cóż za widoki. Założę się, że większość belfrów, która sprzedała swój wizerunek na potrzeby stulecia, po nadchodzącym weekendzie nie będzie miała spokoju. Każdy będzie męczony a to o zdjęcia, a to o własne oceny z czasów liceum... Największe wrażenie jednak zrobił na mnie... Bambur. Choć w postaci małego dziecka, z bielutkim kołnierzykiem i równiutko przyciętą grzywką, murzyńska morda okazała się być taka sama od wieków. Jeżeli ktoś ukończył 18 lat, w jednej z sal mógł nawet zobaczyć niepublikowane wcześniej materiały. Mianowicie, Murzyna siedzącego na drzewie w rodzinnym mieście w Nikaragui, wpieprzającego garściami banany. Albo - Babcię Elę w dzwonnicy Notre Damme. Również psa Gosi tarzającego się w ciuchach jej matki oraz Kolocha w pozycji leżącej (to była cała seria fotek): na bulwarach Wiślanych, pod Lewiatanem na Kalinowym, na schodach Trójki dn. 11 listopada (wtedy to razem z Bambusem), przy play station, no i najlepsze: na masce swojego samochodu. To było coś... Wyłącznie dla widzów o mocnych nerwach. Teraz pozostaje mi czekać jedynie na dzień jutrzejszy, kiedy to wszystko odbędzie się już bardziej oficjalnie, czyli tak zwanie uroczyście :P
iza 2006-03-24 13:10:41
skomentuj (14)
inne
gumtree.pl
grono.net
pajacyk
krakowski azyl
bluzgacz
poker online